Apr 10

Dlaczego krzyczysz ?

Jednym z typowych i niewłasciwych zachowań w sporze jest tendencja do podnoszenia głosu, aż do krzyku. Dlaczego krzyczymy, jeśli nie jesteśmy głusi? Tylko dlatego, że dusza staje się głucha,oddalamy się, zamykamy na rozmówce,czujemy go tak daleko od naszego serca, że podświadomie myślimy, że musimy krzyczeć, aby nas usłyszał gdy krzyczymy to tylko dlatego, że nie słuchamy sercem.Ale gdy ingeruje się w bójkę spokojnym głosem o niskim tonie – oczyszcza on powietrze …Krzyk nie jest tak bardzo chęcią dominowania nad rozmówca i dawaniem dowodów na to, że ma racje, kto ma ostrzejszy głos, jak oddaleniem się sercem od rozmówcy ; stad krzyczy się tak, jakby się było w dolinie ,podczas gdy rozmówca na górze! Kiedy mamy osobę w sercu, wystarczy szept, aby zrozumieć siebie nawzajem ; jeśli mamy ja w duszy, często mówimy bez słów: w prostym spojrzeniem, ponieważ JEST BLISKO NAS!

Apr 04

Medytacja – Osho

Jeśli potrafimy zdeautomatyzować naszą aktywność, wtedy całe życie staje się medytacją. Wtedy najmniejsza rzecz; branie prysznicu, spożywanie pokarmu, rozmowa z przyjacielem – wszystko to staje się medytacją.
Medytacja to jakość, może być nadana każdej rzeczy. Nie jest to jakaś specyficzna czynność. Ludzie myślą w ten sposób, że medytacja to coś specyficznego – gdy siadasz twarzą zwróconą na wschód, powtarzasz mantry, palisz kadzidło, robisz to i to o określonej porze, w określony sposób, w określonej pozycji.
Medytacja nie ma nic wspólnego z tymi rzeczami, one prowadzą do automatyzacji, a medytacja jest przeciwko automatyzacji.
Zatem jeśli potrafisz być czujny i uważny, każda czynność, każdy ruch jest medytacją.

Osho

Apr 03

Miłość – Osho

Miłość jest w nas, jest naszą wrodzoną naturą. A zatem proszenie ludzi, żeby rozwijali miłość, jest czymś zasadniczo błędnym. Problem nie w tym, jak rozwijać miłość, ale jak zbadać i odkryć, dlaczego miłość nie jest w stanie sama się przejawić. Co przeszkadza? W czym trudność? Gdzie jest bariera?
Jeśli nie będzie barier, miłość przejawi się sama. Nie trzeba jej uczyć ani wyjaśniać. Gdyby nie było narzuconych barier złej kultury i uwarunkowań, miłość wypełniałaby każdego. Ona jest nieuchronna, nikt nie może jej uniknąć. Miłość jest naszą wrodzoną naturą.

Osho

Apr 02

Miłość

Miłość
Co Miłość znaczy dla 4 – 8-latka …

Grupa profesjonalistów zadała to pytanie grupce dzieci w wieku od 4 do 8 lat: Co oznacza “Miłość”??.
Odpowiedzi, które uzyskali były szersze i głębsze niż ktokolwiek mógłby się spodziewać. Sam się przekonaj:

-Gdy moja babcia dostała zapalenia stawów nie mogła więcej się schylać i malować sobie paznokci u nóg.
Więc mój dziadek robi to za nią przez cały czas, nawet gdy jego ręce też dostały zapalenia stawów To jest miłość.
Rebecca 8 lat

Gdy ktoś Cię kocha, sposób w jaki wypowiada Twoje imię jest inny. Po prostu wiesz, że Twoje imię jest w jego ustach bezpieczne.
Billy 4 lata
Miłość jest wtedy, gdy dziewczyna się perfumuje a chłopak chlapie wodą po goleniu i idą na randkę i wąchają się nawzajem.
Karl 5 lat

Miłość jest wtedy gdy wychodzicie razem na kolację i oddajesz temu komuś większość swoich frytek bez żądania by oddał Ci swoje.
Chrissy lat 6

Miłość to, to co sprawia, że się uśmiechasz gdy jesteś zmęczony.
Terri 4 lata

Miłość jest wtedy, gdy moja mama robi kawę dla mojego taty i bierze łyka zanim mu ją da, by sprawdzić czy dobrze smakuje.
Danny lat 7

Miłość jest wtedy, gdy cały czas się całujecie. A gdy już się znudzicie całowaniem wciąż chcecie być razem i więcej rozmawiacie.
Moja mama i tatuś tacy są. Wyglądają paskudnie gdy się całują.
Emily 8 lat

Miłość to to, co jest z nami w pokoju na Gwiazdkę, gdy przestaniemy rozpakowywać prezenty i posłuchamy.
Bobby 7 lat
Jeśli chcesz się nauczyć jak lepiej kochać, powinieneś zacząć od znajomego, którego nienawidzisz.
Nikka lat 6 (przydałoby się nam kilka milionów więcej takich Nikt na tej planecie)

Miłość jest gdy mówisz facetowi, że podoba Ci się jego koszulka, a on nosi ją potem codziennie.
Noelle lat 7
Miłość jest jak malutka stara kobieta i malutki stary pan, którzy wciąż są przyjaciółmi, mimo tego że znają się już tak dobrze.
Tommy lat 6

W czasie mojego koncertu na pianinie byłam na scenie i bardzo się bałam. Spojrzałam na wszystkich tych ludzi patrzących na mnie i zobaczyłam mojego tatusia machającego mi i uśmiechającego się do mnie.
Tylko on tak robił. Już więcej się nie bałam.
Cindy lat 8
Moja mama kocha mnie bardziej niż ktokolwiek inny.
Tylko ona całuje mnie na dobranoc.
Clare lat 6

Miłość jest wtedy, gdy mamusia daje tatusiowi najlepszy kawałek kurczaka.
Elaine lat 5
Miłość jest wtedy, gdy mama widzi tatę śmierdzącego i spoconego, i wciąż mówi, że jest przystojniejszy niż Brad Pitt.
Chris lat 7
Miłość jest wtedy, gdy Twój piesek liże Cię po twarzy nawet jeśli zostawiłeś go na cały dzień samego w domu.
Mary Ann 4 lata
Wiem, że moja starsza siostra mnie kocha ponieważ oddaje mi wszystkie swoje stare ciuchy i musi chodzić po sklepach i kupować nowe.
Lauren lat 4
Gdy kogoś kochasz Twoje rzęsy latają do góry i w dół, i wylatują z Ciebie małe gwiazdki. (cóż za odwzorowanie)
Karen 7 lat

Miłość jest wtedy, gdy mamusia widzi tatę na toalecie i nie uważa, że to ohydne.
Mark lat 6

Naprawdę nie powinieneś mówić “Kocham Cię” jeśli tak nie myślisz. Ale jeśli tak myślisz powinieneś mówić to często. Ludzie o tym zapominają.
Jessica lat 8

I ostatnie.
Zwycięzcą jest czterolatek, którego sąsiadem jest starszy pan, który niedawno stracił żonę.
Widząc jak straszy pan płacze, maluch poszedł do jego ogrodu, wspiął mu się na kolana, i po prostu tam siedział.
Gdy jego mama zapytała co powiedział sąsiadowi, maluch od powiedział:
Nic, po prostu pomogłem mu płakać.

Apr 01

Zajrzyj do skrzynki… – Eckhart Tolle

Pewien żebrak od ponad trzydziestu lat siedział przy drodze. Aż tu któregoś dnia nadszedł jakiś nieznajomy.
“Ma pan trochę drobnych?” – wymamrotał żebrak, machinalnie wyciągając rękę, w której trzymał starą czapkę do baseballu.
“Nie mam niczego, co mógłbym ci dać” – odparł przechodzień, a po chwili spytał: ?Ale na czym ty właściwie siedzisz?”.
“Och, to tylko stara skrzynka” – odpowiedział żebrak. “Siedzę na niej, odkąd pamiętam”.
“A zajrzałeś kiedyś do środka?” – zapytał nieznajomy.
“Nie” – odrzekł żebrak. “Po co miałbym zaglądać –  Tam nic nie ma”.
“Może jednak zajrzyj” – powiedział przechodzień.
Żebrak zdołał podważyć wieko. Ze zdumieniem, niedowierzaniem i uniesieniem stwierdził, że skrzynka jest pełna złota.

Jestem właśnie tym nieznajomym, który nie ma ci nic do ofiarowania i radzi sprawdzić, co jest w środku. Nie w żadnej skrzynce, tak jak w przypowieści, lecz jeszcze bliżej: w tobie samym.

Eckhart Tolle

Apr 01

Jesteś moim zwierciadłem – Cherie Carter-Scott

… jesteś moim zwierciadłem… ty jesteś innym ja….ja jestem innym ty…

Kiedy spotykasz kogoś po raz pierwszy, od razu w twoim umyśle powstaje wrażenie dotyczące tej osoby. W ciągu pierw­szych czterech minut stwierdzasz, co ci się podoba, a co nie. Ta ocena opiera się na szczegółach dostarczonych przez zmysły takich jak kolor oczu lub zapach wody kolońskiej, albo na prze­chowywanych w banku doświadczeniach z przeszłości, które kojarzą ci się z tą osobą.
Jednak twoje reakcje na innych są barometrem wyznaczającym odbiór samego siebie.
To, jak postrzegasz innych, mówi więcej o tobie niż o nich. Nie możesz kochać lub nienawidzić jakiejś cechy drugiego człowieka, jeśli nie odzwierciedla cechy, którą kochasz lub nienawidzisz w sobie. Odczuwasz pociąg do ludzi podobnych do siebie, nie darzysz sympatią ludzi przejawiających cechy, za którymi nie przepadasz u siebie. Postrzegasz innych przez pryzmat swoich przeszłych doświadczeń, uczuć i myśli Zwykle jesteś przekonany, ze twój sposób postrzegania ich jest obiektywny i nie związany z twoimi własnymi problemami.

Spróbuj jednak spojrzeć na swoje życie tak, jak gdybyś otrzy­mywał od innych ważne informacje przypominające lustrzane odbicie.
Jeśli przyjmiesz to założenie, każde spotkanie da ci sposob­ność zbadania twojego stosunku do siebie samego i do uczenia się. Przyjmij na chwilę założenie, ze cechy, które podziwiasz w innych ? ich silę, talenty i pozytywne atrybuty ? to w rzeczy­wistości cechy, które dostrzegłeś w sobie Rzucą one pełniejsze światło na twoje poczucie własnej wartości.
Odwrotnie, możesz tez uznać, że ludzie, których oceniasz negatywnie, dają ci cenną sposobność dostrzeżenia tego, czego w sobie nie akceptujesz.
Za każdym razem, kiedy ktoś cię zezłości, zrani lub zirytuje, masz okazję uleczyć skutki dawnych wybuchów złości, napadów bólu czy rozdrażnienia. Być może dostrzeżenie w innych słabości stworzy ci szansę, by okazać im życzliwe współczucie, a może to dobry moment, żeby uleczyć skutki nieświadomych ujemnych ocen, jakim w duchu poddawałeś własną osobę.

Kiedy podejdziesz do życia w ten sposób, przejrzysz się w zwierciadłach tych, do których żywisz najwięcej żalu, jak również tych, których kochasz i podziwiasz, zwierciadła pomogą ci odkryć cechy, które u siebie odrzucasz i te, które bardzo wysoko cenisz.

…należy radykalnie zmienić perspektywę – zamiast oceniać innych, czyli to, co ze­wnętrzne, powinieneś przez resztę życia zgłębiać “ja”, czyli to, co wewnętrzne. Rozpoznawaj wszelkie decyzje, oceny i projekcje, jakie rzutujesz na innych, i dostrzeż w nich wskazówki ukazujące, jak leczyć siebie i osiągnąć pełnię.

Cherie Carter-Scott – “Jeśli życie jest gra oto jej reguły”

Mar 31

Aby zostać oświeconym… – Osho

Aby zostać oświeconym, trzeba lekkości kwiecia, lekkości piórka, trzeba wielokolorowości tęczy, radości ptaków o poranku, wolności chmur. Mówiąc inaczej: trzeba serca wypełnionego ekstazą – nie chodzi tutaj o jakąś tam ekstazę absolutem, o jakąś tam rajską ekstazę, ale o ekstazę tym, co jest akurat tutaj i teraz – o ekstazę tej właśnie chwili. Żyjesz faktami. Nie ma tutaj miejsca na nic innego, na żadną przeszłość, na żadną przyszłość. Ta chwila przenika cię całkowicie – tak intensywnie, tak namiętnie, że nie ma w tobie miejsca na nic innego. To właśnie jest zgodna z naturą postawa wobec egzystencji. Dlatego powiadam: skoro tylko żyjesz radośnie i pogodnie w tak zwanym dniu powszednim – już jesteś oświecony. Wszelkie duchowe i ezoteryczne wygłupy prowadzą jedynie na manowce.

Osho

Mar 30

SAI BABA O KONSTRUKCJI WSZECHŚWIATA

We wszechświecie istnieje tylko jedna substancja – nazwijmy ją Absolutem. Jest nieskończenie lekka, przenikliwa i jasna. Moglibyśmy ja również nazwać Duchem, Boską Podstawą, Najwyższa świadomością, Czystym Istnieniem, Tao, Teo, Deo… Wszystko inne to tylko wibracje w owym Absolucie. Wibracje są o różnej subtelności – od najsubtelniejszych (sfera duchowa) przenikających wszystkie inne, poprzez średnio subtelne (sfera myślowa) do grubych (sfera materialna). To nie materia wytworzyła w drodze ewolucji sferę świadomości człowieka, lecz odwrotnie: w Czystej Świadomości (Absolucie) pojawiają się wibracje myśli (“sen” Najwyższego), a ich “skondensowanie” to materia. Możliwe jest przekształcenie się wibracji subtelnych w grube i na odwrót , a także przekształcenie się jednych wibracji grubych w inne (materialna metamorfoza)

RZECZYWISTOŚĆ SWOBODNIE MIEŚCI W SOBIE WSZYSTKIE PRZESZŁE, TERAŹNIEJSZE I PRZYSZŁE LUDZKIE TEORIE i wykracza daleko poza nie. To widzenie świata, w którym cuda przestają być czymś kontrowersyjnym, nie do wiary, sprzecznym z rozumem, a staja się naturalne i zgodne z rozumem.

Mar 30

Miłość a obowiązek – Jiddu Krishnamurti

Czy wiecie, co to znaczy naprawdę kogoś kochać, kochać bez nienawiści, bez zazdrości, bez gniewu, bez chęci mieszania się do tego, co on robi lub myśli, bez potępienia, bez porównywania? Czy tam, gdzie jest miłość, możliwe jest porównywanie? Gdy kochacie całym sercem, całym umysłem, całym ciałem, całą swą istotą, czy dokonujecie porównań? Gdy całkowicie zapominacie o sobie dla tej miłości, nic poza nią nie istnieje.

Czy miłość zna odpowiedzialność i obowiązek, i czy używa tych słów? Czy wtedy, gdy czynicie coś z obowiązku, jest w tym jakaś miłość? W obowiązku nie ma miłości. Struktura obowiązku, którym istota ludzka jest spętana, niszczy ją. Dopóki zmuszeni jesteśmy robić coś z obowiązku, dopóty nie kochamy tego, co robimy. Tam, gdzie jest miłość, nie ma obowiązku ani odpowiedzialności.

Jiddu Krishnamurti

Mar 28

Nałóg a poszukiwanie pełni – Eckhart Tolle

Czemu popadamy w nałogową zależność od drugiego człowieka?
Romantyczny związek miłosny jest tak silnym i powszechnie upragnionym przeżyciem, ponieważ zakochani mają wrażenie, że uwolnili się od głęboko zakorzenionego lęku, łaknienia, niedosytu i niedoskonałości – stanów, które są nieodłącznym elementem człowieczeństwa nieoświeconego, nie odkupionego. Mają one zarówno wymiar fizyczny, jak i psychiczny. W sferze fizycznej oczywiście daleko ci do pełni i nigdy jej nie osiągniesz: jesteś mężczyzną albo kobietą, czyli połową, a nie całością. Na tym poziomie tęsknota za pełnią – za powrotem do stanu jedni – przejawia się jako przyciąganie między męskością a kobiecością: to, że mężczyzna potrzebuje kobiety, a kobieta – mężczyzny. Jest to niemal niepohamowany pęd do połączenia z przeciwstawnym biegunem energetycznym. Ten fizyczny popęd ma swoje duchowe źródło w pragnieniu, żeby położyć kres dwoistości, odzyskać stan pełni. Na poziomie fizycznym najbliższe tego ideału jest zespolenie seksualne, toteż spośród wszystkich przeżyć, jakich może dostarczyć sfera fizyczna, właśnie ono sprawia ludziom najgłębszą satysfakcję. Ofiarowuje im jednak zaledwie przelotną wizję pełni, moment błogostanu. Dopóki bezwiednie traktujesz je jako narzędzie zbawienia, usiłujesz położyć kres dwoistości na poziomie form – to zaś jest niewykonalne. W efekcie ukazuje ci się kuszące mgnienie raju, ale nie dostajesz zezwolenia na stały w nim pobyt i lądujesz z powrotem w swoim osobnym ciele.
Na poziomie psychicznym wrażenie niedosytu i niedoskonałości doskwiera jeszcze silniej niż na fizycznym. Dopóki utożsamiasz się z umysłem, twoje poczucie Ja” opiera się na zewnętrzności. Innymi słowy, swoje wyobrażenie o sobie czerpiesz ze spraw, które tak naprawdę nie mają nic wspólnego z tym, kim jesteś, takich jak rola społeczna, majątek, wygląd zewnętrzny, sukcesy i porażki, przekonania itd. To fałszywe, z umysłu zrodzone ,ja”, czyli ego – kruche, niepewne siebie – szuka coraz to nowych rzeczy, z którymi mogłoby się utożsamić, bo tylko dzięki nim czuje, że istnieje. Nic jednak nie daje mu wystarczająco trwałego spełnienia. Wciąż dręczy je lęk, niedosyt i łaknienie.
I oto nagle pojawia się zupełnie wyjątkowy związek. Wygląda na to, że rozwiązuje on wszelkie problemy ego i zaspokaja wszystkie jego potrzeby. Przynajmniej z początku tak się wydaje. Wszystko, na czym dotychczas opierałeś swoje poczucie ,ja”, staje się stosunkowo mało istotne. Skupiasz się odtąd na jednym jedynym zjawisku, które zajęło miejsce wszystkich dawniejszych spraw, nadaje twojemu życiu sens, ty zaś właśnie przez jego pryzmat określasz swoją tożsamość. Zjawiskiem tym jest osoba, którą ?kochasz”. Przestałeś być odrębną drobiną w obojętnym wszechświecie – przynajmniej na pozór. Twój świat ma teraz centrum: ukochaną istotę. Fakt, że owo centrum mieści się na zewnątrz ciebie – czyli nadal czerpiesz spoza siebie wyobrażenie o tym, kim jesteś – początkowo wydaje się błahy. Grunt, że ulotnił się tak typowy dla umysłu egotycznego, stale ci dotąd towarzyszący lęk, a wraz z nim wrażenie twojej własnej niedoskonałości, niedosytu i niespełnienia. Ale czy naprawdę się ulotniły, rozwiały? A może wciąż czają się pod cienką powłoką szczęścia?
Jeśli w twoim związku ?miłość” przeplata się z tym, co jest jej zaprzeczeniem – napastliwością, przemocą emocjonalną itp. – należy się obawiać, że mianem miłości pochopnie określasz egotyczne przywiązanie i nałogowe lgnięcie. Nie można kogoś kochać, aby już za chwilę go atakować.
Prawdziwa miłość nie ma negatywnego odpowiednika. Jeśli twoja ?miłość” ustępuje niekiedy miejsca swojemu przeciwieństwu, znaczy to, że nie jest miłością, lecz silnym popędem ego, które pragnie zyskać pełniejsze i głębsze poczucie ?siebie”, a partner chwilowo potrzebę tę zaspokaja. Ego osiąga dzięki temu namiastkę zbawienia, która przez krotki czas nieomal sprawia wrażenie autentyku.
W pewnym momencie partner zaczyna jednak postępować w sposób sprzeczny z twoimi potrzebami – a raczej z potrzebami twojego ego. Lęk, ból i niedosyt – stałe elementy świadomości egotycznej, które tylko prowizorycznie zamaskował ?związek miłosny” – znów dochodzą do głosu. To tak, jak z każdym innym nałogiem: po odpowiedniej dawce narkotyku czujesz się świetnie, ale nieuchronnie przychodzi czas, gdy narkotyk już na ciebie nie działa. Kiedy powracają owe bolesne uczucia, doznajesz ich z jeszcze większą niż dawniej silą, a w dodatku uważasz, że druga strona związku jest ich sprawcą. Rzutujesz je więc na zewnątrz i ze wściekłą brutalnością, wyrosłą z twojego bólu, atakujesz partnera. Może to w nim zbudzić jego własny ból i skłonić do kontrataku. Ego na tym etapie wciąż jeszcze żywi nieświadomą nadzieję, ze jego napastliwość lub próby manipulacji okażą się wystarczającą karą, aby współuczestnik dramatu zmienił postępowanie i znów dal się użyć w charakterze parawanu, przesłaniającego twoją boleść.
Każdy nałóg bierze się stąd, ze człowiek nieświadomie wzbrania się przed stawieniem czoła własnemu bólowi i przejściem przez ten ból. Każdy nałóg od bólu się zaczyna i na nim też się kończy. Niezależnie od tego, co jest twoim narkotykiem -alkohol, jedzenie, legalnie lub nielegalnie kupowane psychotropy, czy wreszcie druga osoba – używasz czegoś albo kogoś, żeby ukryć swój ból. Właśnie dlatego, po przeminięciu początkowej euforii, pojawia się w związkach osobistych tyle nieszczęścia, tyle bólu. To nie związki są ich przyczyną. One tylko wydobywają na jaw nieszczęście i ból, które już wcześniej w tobie tkwiły. Działa tak kaidy nałóg. W każdym nałogu następuje moment, gdy narkotyk już nie wywołuje pożądanego efektu, wtedy zaś boli cię bardziej niż kiedykolwiek. Między innymi dlatego ludzie nieustannie próbują uciec przed teraźniejszością i szukają takiego czy innego zbawienia w przyszłości. Jeśliby skupili się na obecnej chwili, pierwszą rzeczą, jaką mogliby napotkać, byłby ich własny ból, a przecież to jego najbardziej się obawiają. Gdyby tylko wiedzieli, jak łatwo jest tu i teraz odnaleźć potęgę obecności, która rozpuszcza przeszłość wraz z całym
zmagazynowanym w niej bólem – jak łatwo jest odkryć rzeczywistość, w obliczu której topnieją urojenia. Gdyby wiedzieli, jak bliscy są własnej rzeczywistości wewnętrznej, bliscy boga.
Unikanie związków też nie jest sposobem na to, żeby uniknąć bólu. Tak czy owak – boli. Trzy nieudane związki w ciągu trzech lat prędzej wyrwą cię z uśpienia, niż trzy lata na bezludnej wyspie albo w zamkniętym pokoju. Ale gdybyś umiał w tej samotności pozostać bez reszty obecny, to także okazałoby się skuteczne.

Eckhart Tolle – Potęga teraźniejszości

Older posts «

» Newer posts